Gminy, które nie osiągają wysokich dochodów własnych, nie mają z czego finansować podwyżek dla nauczycieli. Z powodu braku pieniędzy na ich wynagrodzenia z funkcji zrezygnował m.in. burmistrz Nieszawy Andrzej Nawrocki. – W przyszłym roku w podobnej sytuacji może się znaleźć blisko 50 małych miasteczek – uważa Eugeniusz Gołembiewski z Unii Miasteczek Polskich.
Samorządowcy podkreślają, że finanse gmin paraliżują: zbyt niska subwencja oświatowa, którą otrzymują z budżetu państwa, oraz zapisy Karty Nauczyciela. Pedagodzy pracują 20 godzin w tygodniu, czyli najmniej w Europie. 626 gmin liczących do 5 tys. mieszkańców musi wypłacać nauczycielom też tzw. dodatek wiejski (równy 10 proc. wynagrodzenia zasadniczego). – Małych gmin nie stać na finansowanie tak kosztownej ustawy i wielu z nich będzie groziło bankructwo – mówi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich.
Nic dziwnego, że władze gmin otwarcie mówią o modyfikacji Karty Nauczyciela. Jedną z proponowanych zmian jest m.in. wniosek o to, by wynagrodzenia nauczycieli wypłacane były bezpośrednio z budżetu państwa.
(Rzeczpospolita)